Wyzwolenie

Go down

Wyzwolenie

Pisanie by Shallaya on Czw Cze 01, 2017 1:42 pm

Powinna być teraz na Denon!
Rachaella zacisnęła dłoń na kryształowym kieliszku. Drżała z emocji, chociaż z zewnątrz nikt by się nie domyślił co przeżywa. Była nienagannie, elegancko ubrana, a jej twarz zastygła w wyrazie obojętności. Wzięła głębszy oddech. Pragnęła potęgi Pań. Zasługiwała na to. Ciężko pracowała, wielokrotnie narażała życie by ją zdobyć. Ale było coś, czego pragnęła bardziej. Wolności. Zemsty. Wiedzy.
Przesunęła palcami po zawieszonym na piersiach amulecie. Lord Aleniss powiązała go z Paniami. Chociaż pomysł wydawał się niedorzeczny, Rachaella poświęciła wiele tygodni na jego badaniu… i nagle wszystko nabrało sensu.
Przez lata czuła w sobie uciążliwą obecność. Coś, do czego nie przyznawała się przed nikim, Eliphasem, Aleniss, Ra’Amonem, nawet własną rodziną… Irytującą więź emocjonalną, ze swoim dawnym Mistrzem, Lordem Zachardiaszem. Nie była to kontrola, nie. Ale w jakiś sposób wyczuwał jej emocje, czuł kiedy zbliżała się do kogoś i zazdrośnie ją za to karał. Chociaż to nie sam amulet (który wykradła długo po nawiązaniu Więzi), był źródłem, to pozwolił otworzyć jej oczy. Zawierał w sobie coś, co nazwała „esencją życia”. Był zaledwie prototypem – zbyt słabym, żeby realnie ją odmłodzić, ale przede wszystkim – był artefaktem Pani Śmierci. To poprzez niego Panie wdarły się do snu Sithów i pozyskały kolejnego „nosiciela” - Grotnisa.*
W końcu pojęła. Zachardiasz wiedział o Paniach od lat. W jakiś sposób zmusił Panią Śmierci do przedłużania mu życia. Panią Pożądania do kontrolowania jej wierności i zwiększenia własnej sprawności seksualnej (wzdrygnęła się na to wspomnienie). Przypomniała sobie lata wspólnych wypraw badawczych, kiedy ich konkurenci ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, śmierci, których nie dało się powiązać z Zachardiaszem – Pani Zemsty. Zrozumiała teraz, jaki był sekret jego kondycji, dlaczego bez problemu wędrował po ciężkim terenie, nie odczuwając zmęczenia, zimna, oparzeń – Pani Bólu nie pozwalała mu cierpieć.
Pozostawała tylko kwestia – dlaczego? W jaki sposób zmusił je, by mu służyły?
Odpowiedź przyszła wraz z ciążą Aleniss. Nie podzieliła się tą wiedzą, ale od momentu gdy Panie umieściły w jej łonie swego wybrańca, obecność Zachardiasza w jej umyśle zaczęła słabnąć… A to oznaczało jedno – stracił coś, czym mógł je szantażować. Źródło.
Pan.


* wydarzenia z eventu "Sen"

_________________
Shallaya | Nehalennya | Rachaella |
Nitariss | Zania
avatar
Shallaya
Strażnik Holocronów
Strażnik Holocronów

Liczba postów : 202
Join date : 03/04/2016
Age : 27
Skąd :

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyzwolenie

Pisanie by Shallaya on Sob Cze 10, 2017 11:00 am

Zachardiasz nawiązywał z nią sporadyczny kontakt. Odkąd wstąpiła do Ostrza, widziała go tylko raz, czasami kontaktował się przez holo, wyznaczając jej związane z archeologią zadanie. Po nich orientowała się gdzie jej dawny Mistrz się aktualnie znajdywał (co pokrywało się ze znalezionymi przez nią świątyniami Pań – jakże była głupia, że nie powiązała tego wcześniej!). Teraz jednak, przepadł jak kamień w wodę. Nie była zaskoczona. Zachardiasz nie przeżyłby tak długo, nie wykazując się sprytem i ostrożnością. Słabł i musiał się domyślać, że Rachaella o tym wie. Doskonale wiedział, że jego dawna uczennica nie zawaha się wykorzystać okazji. Zaszył się gdzieś w galaktyce, próbując odzyskać kontrolę.
Dlatego musi go wywabić.
Odwróciła się na krześle, jeszcze zanim z sykiem otworzyły się hydrauliczne drzwi.
- Wzywałaś Pani? - jej uczeń zgiął się w pas.
- Usiądź – na stole stało nalane do kieliszków wino. Z zewnątrz opanowana, lecz czuć było od niej mieszankę emocji; niecierpliwość, irytację, oczekiwanie, złość. Nie ukrywała tego. Nadszedł czas szczerości. - Pamiętasz dzień w którym zostałeś moim uczniem? Jaki wtedy postawiłam przed nami cel?
- Że… zemścimy się na twoim dawnym Mistrzu, Pani? - Ra usiadł niepewny.
- Nadchodzi nasz wielki dzień Ra'Amonie. - skinęła głową, zadowolona z odpowiedzi - Mój Mistrz jest osłabiony. To okazja, jakiej nie mogę przepuścić. Zachardiasz w końcu opuści galaktykę… na dobre. Zapewne zastanawiasz się, co ty będziesz z tego miał? - spojrzała na niego wyczekująco, ciekawa odpowiedzi. Miraluka nerwowo upił łyk wina.
- Ja niczego nie potrzebuję, moja Pani. Obiecałem ci lojalność. Pomogę ci. Z radością wypełnię twoją wolę.
- Nie myl lojalności z głupotą, mój drogi Ra. Myśl jak Sith. Bezinteresowność nie leży w naszej naturze. Myślisz, że pomagałabym Lord Aleniss zyskać potęgę, gdybym nie miała w tym korzyści? - podniosła głos.
- Tak Pani. Masz jak zawsze racje. Jednak moje słowo znaczy dla mnie wiecej niż moje przywileje. Kim bym był gdybym łamał dane słowo? Zwłaszcza swojej Mistrzyni?
„Trupem”, pomyślała, ale zachowała to dla siebie. Ra’Amon coraz lepiej radził sobie z ukrywaniem emocji, tylko poprzez Więź wyczuwała jego zdenerwowanie. „Doskonale, ta umiejętność będzie mu teraz potrzebna”.
- Niemniej, moja korzyść, jest twoją korzyścią... Nie wyeliminujemy Zachardiasza tak po prostu. To łatwiejsza droga, ale mało intratna. Nie zależy mi na nim, ale na tym, co posiada... - wstała i zaczęła się przechadzać, bezwiednie głaszcząc amulet na piersiach - ...a posiada wiele. Nie mogę podarować ci Mocy, mój uczniu... ona jest w tobie. Ale mogę ofiarować ci wiedzę. Zachardiasz jest stary. Jak bardzo? Nie mam pewności. Ale niedawno odkryłam, że być może żyje już od wieków. Jest naukowcem. Posmakowałam części jego zasobów. Zaledwie ułamka. Pomyśl, wieki badań naukowych, odkryć archeologicznych, studiów nad Mocą. Pomyśl, jaką potęgę skrywa ten człowiek. A my ją zdobędziemy. - krążyła po pokoju, wygłaszając swoją tyradę, jakby nic wokół nie istniało. Zwróciła się w końcu do ucznia.
- Z tymi zasobami Ra, będziesz mógł zacząć budować własną pozycję. Pod moim okiem początkowo, ale w wolnym czasie będziesz mógł poświęcić się własnym celom. Już teraz zbudujesz podstawy, które - gdy już okażesz się godny tytułu Lorda - zaprocentują. Obiecuję ci to.
- Cokolwiek tylko rozkażesz moja Pani. Więc kiedy wyruszamy? - ugodowość jej ucznia doprowadzała ją do szału, ale zagryzła zęby. Usiadła naprzeciwko z uśmiechem.
- Tu pojawia się problem. Ty wyruszasz.
- S-sam? - nie był w stanie ukryć zaskoczenia. Siedział przez chwilę z otwartymi ustami, zanim się opanował. - Jaki masz plan, moja Pani?
Uśmiechnęła się zadowolona z reakcji jaką wywołała. Oparła się wygodniej i upiła łyk wina.
- Mój mistrz zapadł się pod ziemię. Jest słaby, ale wciąż sprytny. - splotła dłonie. - Ale, nade wszystko jest naukowcem... a jaka jest największa wada naukowców, Ra?
- Niepohamowana chęć odkrycia?
- Innymi słowy - ciekawość. - skinęła głową. - Tutaj wkraczasz ty, mój drogi uczniu. Zachardiasz, nawet zaszyty najgłębszej norze, nie odcina się od wiedzy. Ma sieć terminali, przez którą kontaktuje się ze swoimi informatorami - podsunęła mu niewielki dysk - Mówiąc wprost Ra... Zdradzisz nas.
- Jeśli taka jest twoja wola. Nie będę się sprzeciwiał, nawet jeśli mam zginąć. - Ra wydawał się całkowicie zrezygnowany i pogodzony z losem, chociaż czuła wybuchową mieszankę jego uczuć. Opuścił głowę i dodał:
- Jednak... Wolałbym żyć...
- Nie słuchałeś mnie? - przewróciła oczami - Nie zginiesz. Obiecałam ci wiedzę. Dostarczysz mu te dane. Na dysku zapisałam niemal wszystko co wiemy o Paniach. Jestem pewna, że go to zaintryguje. Sam skontaktuje się z tobą. Twoje zadanie będzie wymagało sprytu i gry aktorskiej. Będziesz musiał go wywabić z nory. Zdobyć jego zaufanie. Kiedy dotrzesz do jego kryjówki, wystawisz mi go... A wtedy go zabijemy.
- Rozumiem... Jednak jeśli o tej zdradzie ktokolwiek się dowie... Powącham kwiatki od spodu.
- Jeśli Aleniss się o tym dowie, moja głowa poleci jako pierwsza. Nie obawiaj się. Zachardiasz zabierze te sekrety do grobu.
Vindiccta zmierza w stronę Dromund Kaas. W stolicy znajduje się jeden z terminali. To najbardziej oczywisty, byłoby podejrzane, gdybyś skorzystał z ukrytych. Ten mogłeś poznać jako mój uczeń.
- Rozumiem... - dopił wino i nieco za głośno odstawił kieliszek na stół. "Pani zemsty wciąż w nim jest. Czuję jego wściekłość. Dobrze nad tym panuje. To też wykorzystamy". - Mam coś odegrać? Przed jego szpiegami? - Uśmiechnęła się. Zaczynał myśleć.
- Weźmiesz mój prom. Nawet jeśli ktoś będzie cię obserwował, to tylko potwierdzi twoją wersję o zdradzeniu mnie. Ukryj się gdzieś. Zachowuj jak zbieg. On cię znajdzie. Jest ostrożny, paranoicznie wręcz... ale ciekawość zwycięży, jestem tego pewna. Podaj mi rękę.
- Jak mam się z tobą kontaktować? - posłusznie wykonał polecenie, maskując nerwowe drżenie dłoni.
- Nie będziesz. - wbiła igłę w przedramię ucznia. - Ten chip wskaże mi twoją lokalizację. Będę się kręcić najwyżej standardowy dzień drogi od ciebie. Kiedy dotrzesz do jego kryjówki poraź chip błyskawicą Mocy. To wyłączy namierzanie i da mi znak, że mam wkroczyć.
- Rozumiem. Kiedy wyruszam? - Ra'Amon wstał i skłonił się, gotowy do wyjścia.
- Jeszcze jedno, Ra - również wstała. Podniosła głos i delikatnie wzmocniła Mocą brzmienie swoich słów. - Jeśli Aleniss się powiedzie, za kilka dni będziesz całkiem wolny od wpływu Pani... Ale nie ode mnie. Jeśli postanowisz mnie naprawdę zdradzić... Jeśli przejdziesz na jego stronę... Będę o tym wiedziała. I zabiję cię.
- Pani... Ja nie mógłbym cię zdradzić... Przecież dałem ci słowo.
- Cieszę się, że wszystko jest jasne - posłała mu jeden ze swoich najsłodszych uśmiechów - szykuj się. Za kilka godzin zbliżymy się do granicy imperialnej. Wtedy wyruszysz.

_________________
Shallaya | Nehalennya | Rachaella |
Nitariss | Zania
avatar
Shallaya
Strażnik Holocronów
Strażnik Holocronów

Liczba postów : 202
Join date : 03/04/2016
Age : 27
Skąd :

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach