W Poszukiwaniu Siebie - Cz. 2

Go down

W Poszukiwaniu Siebie - Cz. 2

Pisanie by Gray Jedi MAster on Nie Sie 13, 2017 4:39 pm



Statek wyszedł z nadprzestrzeni tuż nad planetą Ziost. Już w atmosferze dało się odczuć skorumpowanie tego miejsca. Autopilot kierował się do miejsca naznaczonego przez nadawce wiadomości.
Dom rodziny Dirjits był w ruinie. Destractus odziany w bojowy pancerz z mieczami świetlnymi u pasa zszedł po rampie w kierunku domu... A raczej tego co po nim pozostało. Moc go otaczająca wydawała mu się skorumpowana... A sam świat niemal niezdolny do egzystowania... Głównie przez brak jakichkolwiek roślin na planecie.
Miejsce wydawało mu się dziwnie znajome. Zaczął mieć przebłyski świadomości. Miał wrażenie, że momentami widzi siostre, a czasami matke albo brata do którego czuł nienawiść, której źródła nie pamiętał.
Wszedł do ruiny i zaczął się rozglądać za czymkolwiek co przybliżyłoby go do poznania siebie. Tym kim był i czym zawinił rodzinie.
Zwiedzanie wyższych pięter nie miało zbyt wielkiego sensu, gdyż niewiele po nich zostało, dlatego Des zaczął szukać zejść na niższe piętra.
Winda oczywiście nie działała. Tyle lat w takim stanie to i nic dziwnego. Sith zdesperowany postanowił wyciąć dziurę w podłodze. Jak postanowił, tak zrobił i po chwili wskoczył do lekko podmokłej piwnicy. Przy czerwonym świetle miecza szukał jakichś artefaktów, czegokolwiek co by mu pomogło.

Nagle na przeciwległej ścianie dostrzegł pancerz. Identyczny jak z nagrania hologramu, które niedawno oglądał.
Zaczął rozglądać się za jakąś ukrytą wiadomością schowaną między elementami zbroi, gdy jego przeszukania przerwał mu głos ojca:

- Jednak ci się udało... Zaczynałem wątpić, czy kiedykolwiek cie jeszcze zobaczę - Qojri odwrócił się w błyskawicznie w stronę głosu. Jego oczom ukazał się duch jego ojca. Rosły sith po śmierci co ciekawe również nosił ciężki pancerz.

- Możesz mi wyjaśnić co to wszystko znaczy? Kim jestem? Kim ty jesteś? Dlaczego nic nie pamiętam? I dlaczego wszystko leży w ruinie?! - wykrzyczał w strone ducha

- Mogę... Tylko po co, skoro możesz sobie wszystko sam przypomnieć.

- Jak? - zapytał zdruzgotany

- Gdybym żył mógłbym to sam zaaranżować. Potrzebujesz innego sitha, który będzie wiedział jak odprawić rytuał przywrócenia.

- Rytuał? - zdziwił się

- Rytuał ciemnej strony, dzięki któremu odzyskasz dawnego siebie... Widze, że nic się nie zmieniłeś

- To twoja zasługa... Nie mam nic poza nieskończoną nienawiścią.

- Moja? - zdziwił się duch - Sam na to zapracowałeś. Doprowadziłeś do wojny między rodami w wyniku, której zginąłem ja i nasza rodzina... Zostałeś tylko ty jako spadkobierca rodu. Weź ten pancerz. Służył mi i mojemu ojcu. Dzięki alchemii sithów jest niemal tak odporny jak stal mandaloriańska. Mnie on już do niczego nie potrzebny. Tobie może się przydać.

- I co? Mam ci teraz podziękować? Po tym jak pozbawiłeś mnie wszystkiego dajesz mi ten zapchlony pancerz?

- Odzyskaj wspomnienia, a sam zrozumiesz, że to ty popełniłeś błąd... Niech Moc ci służy dobrze - duch zniknął w mrokach piwnicy.

Destractus spojrzał na pancerz, który o dziwo zachował się w dość dobrej kondycji

- Co mi szkodzi... Tu się tylko kurzy - podniósł zbroje i zaniósł na statek, który po chwili opuścił atmosfere Ziost. Teraz Sith miał ważne zadanie. Odzyskać siebie i może kiedyś odbudować ród... Zrozumiał, że jest kimś więcej niż tylko tępym osiłkiem na służbie sithów. Zrozumiał, że jest kimś znacznie ważniejszym i więcej wartym.

Oparł się o fotel patrząc smugi gwiazd w nadprzetrzeni i rozmyślając. Wewnętrznie czuł ulgę niewiadomego pochodzenia. Coś czego nie czuł tak dawno, że sam nie pamiętał jakie to uczucie...
avatar
Gray Jedi MAster
Jedi
Jedi

Liczba postów : 31
Join date : 30/08/2016
Age : 18
Skąd : Gdzieś w odległej galaktyce

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach