Witma'Glred

Go down

Witma'Glred

Pisanie by Maginia on Pią Kwi 24, 2015 1:02 pm



Imię: Witma'Glred
Nazwisko: Maginia
Wiek: 21 (14, gdy dołączyła do Tarczy); ur. -3 ATC/3656 BBY
Rasa: człowiek

Klasa w RP: rycerz Jedi
Klasa w grze: Knight Guardian
Rola w drużynie: tank

Wzrost: 173 cm
Charakterystyczne cechy: blizna na twarzy w kształcie X, blizna na klatce piersiowej, ślady po wielokrotnych złamaniach żeber, rąk oraz nóg, niemal zawsze na nogach fikuśne skarpetki
Charakter: Ani dobra, ani zła. Nie plącze się w niepotrzebne konflikty, stara się wykorzystywać swoje moce w dobrym celu.

Historia: Wersja, którą opowiada Witma głosi, że gdy miała 5 lat, jej dom napadły szalone droidy, które uciekły z zakładu naprawczego dla popsutych droidów. Pomimo młodego wieku Witma'Glred stanęła w obronie swojej rodziny, wykazując nie lada odwagę. Wtedy to właśnie ujawniły się jej moce Jedi. Niestety wtedy również zyskała bliznę szpecącą jej twarz. Zaopiekował się nią zakon Jedi, ucząc ją na przyszłego rycerza. Później zaopiekował się nią mistrz E'Clerck, który wskutek nieszczęśliwych zbiegów okoliczności zmarł podczas jednej z ich wspólnej misji.
Kolejnym jej mistrzem został Rycerz Cus, który nieszczęśliwie zaginął w akcji. Padawanka bez mistrza uczyła się na własną rękę, jednak to nie wystarczało. Pod swe skrzydła wziął ją rycerz Sindo'rell. Pod jego czujnym okiem doskonaliła swe umiejętności Jedi zarówno w posługiwaniu się mieczem jak i Mocą.
Niestety w wieku 16 lat została ugodzona przez Sitha mieczem świetlnym tuż koło serca. Przeszła kolejna w swoim krótkim życiu ciężką operację, w której wstawiono jej bioniczne serce. Przeszła długą rehabilitację. Nie zaprzestała ćwiczyć swej woli oraz umiejętności walki, jednak podejrzewała, że cała jej Moc "wyczerpała się", podtrzymując ją przy życiu, gdy czekała na pomoc z wypaloną na prześwit dziurą w klatce piersiowej.
Kontakt z Mocą odzyskała dopiero tuż przed atakiem Zakuul. Wtedy też przeszła próby i w wieku 19 lat stała się Rycerzem Jedi. W wieku 20 lat otrzymała swojego pierwszego Padawana, niespełna trzy lata młodszego od niej togrutę, Talyma, którego uczy podstaw bycia Rycerzem Jedi.
Dodatkowe informacje: Nienawidzi ludzi pokładających całą swoją nadzieję w swoim sprzęcie.
Wyposażenie: miecz świetlny, datapad, apteczka, naszyjnik wszyty w jeden z ulubionych topów, speeder (obecnie ukryty na Coruscant)
Umiejętności:
- pływanie (średni);
- gotowanie (wysoki);
- walka bronią białą (średni);
- walka bronią palną (bardzo niski);
- walka mieczem świetlnym:
~ forma I "Shii-Cho" (średni);
~ forma II "Makashi" (średni);
~ forma III "Soresu" (wysoki);
~ forma IV "Ataru" (średni);
- posługiwanie się Mocą (niski)*;
- pierwsza pomoc (podstawowy);
- pilotowanie (podstawowy);
- poker face (wysoki);
- czytanie z ruchu warg (wysoki);


Motyw muzyczny: https://soundcloud.com/micha-schab/witma

*Witma posługuje się Mocą najczęściej nieświadomie podczas walki, co przychodzi jej z łatwością. Jednak wykorzystanie konkretnych umiejętności Jedi tj. telekineza, wizje czy "sztuczki Jedi" wymaga od Witmy sporo wysiłku i ogromnej koncentracji.

Przesłuchanie:

    Nie można powiedzieć, że Witma ochoczo poddała się przesłuchaniu. Owszem, nie stawiała oporu, jednak zrobiła to niechętnie – niczym przykry obowiązek, który należy wypełnić. Zbędna formalność, za taką ją uważała. Najbardziej jednak bolał ją fakt, że miecz musiała zostawić poza pomieszczeniem. Czuła się bez niego jak bez ręki, ale cóż można poradzić?
    Gdy weszła do pomieszczenia, odruchowo zasłoniła oczy przed ostrym światłem. Poczuła się jeszcze gorzej, nie mogąc dostrzec twarzy przesłuchującego. Była niemal pewna, że zna tę osobę. O wiele przyjemniej rozmawiałoby im się przy herbacie i ciastkach, żartując na temat Tarczy i jej członków. No ale cóż, nie miała wpływu na procedury, których byt był przecież słuszny.
    Przyzwyczaiwszy się do światła, usiadła na wolnym krześle. Jej ciało, gibkie i zwinne podczas walki, nagle wydało jej się niezręczne i nieporadne. Próbowała dostrzec coś poza ciemnością swoimi czujnymi błękitnymi oczami. Czuła się skrępowana faktem, że nie wie, kto ani co znajduje się poza kręgiem światła. Po chwili uświadomiła sobie, że w tym świetle jej blizna na twarzy musi porządnie odcinać się od jej bladej, nigdy nieopalonej twarzy. Poprawiła krzywo przyciętą grzywkę, by mocniej nachodziła jej na twarz, starając ukryć ją jak najbardziej w cieniu. Wiedziała, że efekt będzie znikomy, jednak pomagało jej to w myśleniu, że w ten sposób może się ukryć przed przenikliwym spojrzeniem rozmówcy, który miał ją niemal podaną na tacy.
  - Zacznijmy może.
    Niechętnie nachyliła się, aby dać sobie przypiąć czujniki. Jednak gdy jej rozmówca wyciągnął strzykawkę, gwałtownie odsunęła się wraz z krzesłem.
  - To nie będzie konieczne. Przecież nie mam nic do ukrycia, doskonale o tym wiecie! – Jej głos niemal przemienił się w krzyk. Dopiero po długich namowach zgodziła się zdjąć rękawicę i pozwolić wstrzyknąć sobie substancję. Oczywiście jak zwykle tak zacisnęła mięśnie, że z pewnością zostanie jej po tym zastrzyku brzydki krwiak. Ale nie umiała się rozluźnić w takim momencie.
 - Jestem rycerz Jedi, Witma’glred Maginia, pasowana dwa lata temu. Należę do Tarczy od 7 lat. Mam Padawana Talyma. Moimi mistrzami byli kolejno Mistrz E’Clerck, Mistrz Cus oraz Mistrz Sindo’rell. Mam 21 lat.
  - Skąd o nas wiesz? Jak tu dotarłaś?
  - Mistrz Jan’yse sprowadził mnie do Tarczy 7 lat temu.
  - Czekaj, to ile wtedy miałaś lat?
  - 14, jak może pan sobie to obliczyć.
  - I już cię zwerbowali? Nie za młoda byłaś?
  - Potrzebowałam mistrza. Poza tym, liczą się umiejętności, nie wiek. – Witma lekko się uśmiechnęła. Uwielbiała tę odpowiedź. Miło łechtała jej ego.
  - Należysz do jeszcze jakiejś organizacji?
  - Nie.
  - Jesteś użytkownikiem Mocy?
  - Przecież jestem Jedi. Nie słyszałam o Jedi, który nie byłby użytkownikiem Mocy.
  - Jasnej czy Ciemnej Strony?
Oburzyła się na to pytanie. – Oczywiście, że Jasnej! – Cały czas mówiła prawdę.
  - Współpracujesz z Imperium?
  - Nie podoba mi się to pytanie.
  - Ale musisz na nie odpowiedzieć.
  - Współpracuję z Tarczą. Jeśli ona postanowi współpracować z Imperium, ja również będę.
  - Dlaczego jesteś w Tarczy?
Tu się zamyśliła. To było bardzo dobre pytanie. Wiedziała, że to, co teraz powie, może wydać się dziecinne i głupie, ale nie widziała powodu, dla którego nie miałaby być szczera sama ze sobą jak i z rozmówcą.
  - Tarcza to moja rodzina, Zakon to mój dom. Dlatego walczę wraz z nimi i za nich.
Zakapturzona postać pokiwała głową, jakby właśnie takiej odpowiedzi się spodziewała. Przewinęła datapad, na którym miała zapewne wypisane standardowe pytania. Ciekawe ile takich przesłuchań miewał każdego dnia.
  - Teraz coś bardziej personalnego. Masz rodzinę?
  - Tylko Tarczę. Moja biologiczna rodzina zginęła w wypadku.
Nastał moment głębokiej ciszy. Urządzenie nie wskazało żadnych niewłaściwości, jednak coś na chwilę zwróciło szczególną uwagę przesłuchującego.
  - No dobrze. Czy jesteś gotowa zginąć, walcząc ramię w ramię z członkami naszej organizacji? Jakie są twoje przekonania polityczne?
  - Oddam życie za moich przyjaciół, sprzymierzeńców oraz osoby niewinne. Aczkolwiek wolałabym walczyć, nie ginąć. Co do przekonań… Nie posiadam jako takich. Republika zawsze dobrze traktowała swoich mieszkańców. Była dla nich sprawiedliwa, dlatego ucieszę się, gdy znowu wezwie Tarczę do pomocy o walkę przeciwko najeźdźcom, aby bronić demokracji.
  - Jakie jest twoje zdrowie fizyczne? A psychiczne? Używki lub uzależnienia? – Przesłuchujący przyspieszył, jakby te pytania uważał za mało istotne.
  - Tarcza posiada moją kartę medyczną. W niej wszystko jest.
  - Wiem to, ale chcę usłyszeć od ciebie słowa „Nie, nie jestem uzależniona.”. Tak dla jasności.
  - Nie, nie jestem uzależniona. – Urządzenie wydało z siebie cichy świst, jakby nie zgadzało się ze słowami Witmy. Ta wybałuszyła na nie oczy, kompletnie zdziwiona i zdezorientowana. – Że niby jestem? Ale od czego? Nie palę, nie piję, nienawidzę strzykawek. – Urządzenie potwierdziło to brakiem sprzeciwu. – To, że czasem obejrzę sobie odcinek, czy dwa serialu, to jeszcze nie jest uzależnienie. – Tu maszyna wyraziła gwałtowny sprzeciw. Witma z niedowierzaniem spojrzała na swojego rozmówcę.
  - Spokojnie, popracujemy nad tym. – Zauważyła, jak jego ramiona trzęsą się od powstrzymywanego śmiechu. - Do czego dążysz w życiu? Jakie masz marzenia a jakie obawy? Gdzie widzisz się za pięć lat?
  - Chciałabym, żeby w Galaktyce zapanował w końcu pokój. Nie mam dużych wymagań co do przyszłości. Będę służyć Tarczy oraz Radzie. Za pięć lat będę tam, gdzie mnie wyślą.
    Po tym nastała jeszcze krótka seria pytań i wypuścili Witmę. Zdziwiła się, że tak bardzo się tym denerwowała przed wejściem. Nie miała przecież nic do ukrycia. Widać było, że pytania dobrane były nie po to, by przetrząsać jej życie personalne, ale po to, by upewnić się, że nie jest podwójnym agentem. Zadowolona odebrała swój miecz i ruszyła do dalszych obowiązków.

avatar
Maginia
Zarząd Tarczy
Zarząd Tarczy

Liczba postów : 482
Join date : 24/04/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach