Lekcja z zaświatów #3

Go down

Lekcja z zaświatów #3

Pisanie by Gray Jedi MAster on Sro Paź 12, 2016 10:36 am

Wiart był tego dnia nie do zniesienia. Zorza zeszła z nieboskłonu, a w oddali znowu widać było ośnieżone szczyty. Przed górami rozlewało się zamarznięte jezioro, zasypane śniegiem, a gdzieniegdzie można było zauważyć śnieżne stworzenia. Między górami, a jeziorem stał lekki frachtowiec. Statek kapitan Shil'gote Kaan. Twi'lekańskiej przemytniczki i łowczyni artefaktów. Przed statkiem dogasało ognisko, a przy ognisku leżała jak zabita pomarańczowa togrutantka w białym, puchowym, ocieplanym odzieniu. Nagle słychać strzał z blastera.
- Pobudka pani wartownik! - ze statku wyszła pani kapitan w szczelnym kombinezonie zimowym.
- Shi?! Popieprzyło Cię?
Togrutantka szybko wstała i otrzepała się, po czym ponowiła pytanie:
- Popieprzyło Cię? Blasterem budzić?
- Jakby nas napadli to byłabyś martwa.
- Kto by nas tu napadł? Tauntany?!
- Ruszamy się dzisiaj czy jeszcze jeden dzień czekamy?
Jedi się zamyśliła.
- Najlepiej dzisiaj... Chociaż sami nie wiemy gdzie do końca.
- Wiesz co mnie zastanawia? - zapytała twi'lekanka po chwili zastanowienia.
- Co?
- Czemu tam nie podlecimy statkiem?
- Bo nie będzie gdzie wylądować.
- A czy nie mogę podlecieć możliwie blisko i sobie wyskoczysz? Załtwisz co musisz i dasz mi znać, to podlece.
- A jak nawali komunikacja?
- To porozumiesz się przez Moc?
- Shi... Moc tak nie działa - odparła przyjaciółce Ashoni.
- Czyli obie ziębimy tyłki?
- Na to wychodzi...
Twi'lekanka weszła na pokład statku i chwile tam grzebiąc wyszła z pełnym osprzętem wspinaczkowym.
- To chyba wszystko... - skomentowała przemytniczka przypinając wszystko do vrake'a
- Jesteś pewna, że on to udźwignie?
- Pewna? Nieee... Przekonana? Już szybciej. Ja poprostu mam nadzieję, że nie będe tego musiała na własnych plecach dźwigać.
- Na pewno potrzebujemy tego aż tyle?
- No cóż... Racje, namioty, linki, harpuny... Troche tego jest.
- Namioty? Shi... My tam idziemy w tę i z powrotem. Nie zatrzymujemy się na kolejną noc.
- Skoro nalegasz... - twilekanka odpięła pakunek od vrake'a, co wyraźnie dało mu poczucie ulgi. Po czym dodała:
- Jak miewam my się już nie zmieścimy?
- Nie za bardzo - odpowiedziała zmarznięta Jedi.
- Czyli jednak z buta...
Ruszyły. Wiatr dął jeszcze silniej, a temperatura była tak niska, że datapadów nie dało się odczytać. Mimo wszystko niebo pozostawało bezchmurne. Kiedy doszły do stóp jak się Jedi wydawało - najwyższego szczytu, rozpoczęły wspinaczkę. A w zasadzie wspinała się tylko Shi, bo togrutantka skakała ze skały na skałe i co jakiś czas przy użyciu Mocy wciągała towarzyszkę, dzięki czemu trwało to dużo krócej niż metoda tradycyjna z harpunami. Kiedy "wspinaczka" dobiegła końca, Ashoni otrzepała się ze śniegu i mrukneła do pani kapitan:
- Widzisz? Mówiłam, że ten sprzęt jest bezużyteczny.
- Cóż... Jak mówiłaś o wspinaczce, nie spodziawałam się latania. Mogłaś mnie ostrzec!
- Mogłam... Ale wtedy byś nie miała z tego takiej frajdy - zaśmiała się Jedi.
- Którędy teraz pani przewodnik?
- Najlepiej ścieżką.
- Byłas tu kiedyś? - zapytała Shi.
- Nie... Byłam za mała. Mistrz Vas mnie zabrał z wioski w wieku trzech lat...
- Rozumiem... - odparła twi'lekanka.
Idąc tak dotarły do masywnej grodzi w skale. Coś co wyglądało jak pozostałość po rasie pierwotnej. Na grodzi było wiele zdobień i rysunków przeplatanych słowami w języku starotogrutańskim. Po lewej i prawej stronie stały dwa wygaszone już od bardzo dawna lampiony pokryte śniegiem. Ashoni rozpoznała statożytne runy, choć nie potrafiła ich odczytać. Przyjrzała się więc obrazkom, które przedstawiały jakiś rytuał krok po kroku. Domyśliła się więc, że runy mogą być bardziej dokładnym opisem, ale póki co musiały im wystarczyć obrazki, które nie były najdokładniejsze. Widać było, że są tu od dawna i dawno zdążyły zostać nadgryzione zębem czasu. Nagle kapitan Shi ochoczo zapytała:
- A gdyby tak wyciąć tu dziurę?
- Jeżeli mistrz był w stanie otworzyć grodzie bez niszczenia go, my też damy radę... Jeżeli nie, to znaczy, że nie jesteśmy godni wiedzy zawartej w środku.
- Tak, tak, tak. Godność, honor, wiedza i tak dalej... Czy Jedi nigdy nie słyszęli o takim powiedzeniu "cel uświęca środki"?
- Słyszęli... Ba! To doprowadziło do rozłamu i po części powstaniu Sithów... Wiesz kim był Ajunta Pall?
- Nie. Aczkolwiek wiem, że plądrowałam z ekipą jego grób. Choć w sumie wiele do plądrowania nie było.
- Był to jeden z tych pierwszych Jedi, którzy właśnie szli za doktryną "cel uświęca środki"... I zeszli na ciemną strone.
- Czyli przefarbowali oczka na żółto?
- Nie to miałam na myśli... Zostali wygnani na Korriban, gdzie podporządkowali sobie niecywilizowaną rase Sithów...
- Skąd to wiesz? To nie jest zakazana wiedza dla Jedi?
- Pewnie jest... Mistrz mi opowiadał nieraz dzieje starych Jedi... Ale było to dawno. Mogłam coś w sumie przekręcić. - odpowiedziała lekko zmieszana Jedi.
- A czy mistrz Ci nie przekazał jak otwierać stare, dziwne grodzie?
- Widać nie zdążył. Tak jakby go na moich oczach zabito... Ale przecież to Ty od lat plądrujesz takie miejsca? Nie masz jakiegoś pomysłu?
- Hm... To mi wygląda na czterystu - pięciusetletnią konstrukcje... Tak mniej więcej. W tych czasach nie było zaawansowanych mechanizmów... No przynajmiej nie na Shili... I nie umieli takowych montować togrutanie. Tak więc to powinno być tak proste, że aż... Ash! - krzyknęła Shi.
- Tak?
- Spójrz nad lampion! Widzisz te otwory nad nim? To prawdopodobnie działa jakoś na ciepło. Albo coś spala i uruchamia mechanizm...
- Może. Problem w tym, że "czujnik" jest pół metra na lewo od lampionu - zauważyła Jedi.
- Tak. Ale widzisz ten obrazek? - twi'lekanka wskazała na jedno z rzeźbień. Togrutanie mają jakiegoś shamana? Jest on wrażliwy na Moc?
- Tak... Patriarcha plemienia.
- No widzisz! To się zgadza. Zapalasz płomień i Mocą kierujesz go do "czujnika".
- Ty żartujesz?
- Jakbym żartowała to bym powiedziała jakiś kawał o Mando.
- Cóż... Myślę, że jest to warte spróbowania. Z resztą nie mamy innego wyjścia. Noc się zbliża.
- I dlatego radze się pospieszyć. - zakończyła dyskusję kapitan Kaan.
Zbrojmistrzyni zgarnęła śnieg z lampionów, po czym Shi je odpaliła. Nagle śnieg pod ich stopami zaczął topnieć, a ich oczom ukazała się kamienna posadzka. Ogień zmienił kolor na niebieski, a z lampionów wystrzeliły dwa promienie, które złączyły się na posadzce, a w miejscu ich złączenia pojawił się ledwie widoczny okrąg. Kiedy okrąg zrobił się bardziej widoczny, Shi poinstruowała Ashoni:
- No i według tego właśnie obrazka, tutaj w tym kółeczku ma stanąć patriarcha i poprowadzić płomień... Chyba - dodała po chwili.
- Nie jestem Patriarchą...
- Ale jesteś togrutą. Do tego wrażliwą na Moc. Powinno Ci się udać.
- "Powinno"... Ty to umiesz pocieszyć. - odpowiedziała niezbyt pewna siebie Jedi.
Ashoni obeszła kółko dwa razy wokół szukając najbezpieczniejszej strony na wejście wewnątrz. Ostrożnie podeszła od tyłu i została natychmiast wchłonięta przez pole energetyczne. Promienie przesunęły się na piersi Jedi zawieszając ją w stanie między życiem a śmiercią. Przenosząc togrutantke do świata wizji. Kiedy ocknęła się w innym wymiarze, zobaczyła absolutną nicość wokół, a przed nią pojawiła się postać rasy, której zbrojmistrzyni nie była w stanie zidentyfikować. Nagle owa postać odezwała się, a jej głos brzmiał jak przynajmiej dziesięć głosów połączonych w jeden:
- Witaj Ashoni Vaner. Rycerzu zakonu Jedi. Przebyłaś długą drogę dotąd. Ale czy okażesz się godna wiedzy? Czy uda Ci się złamać pieczęć i otworzyć grodzie? To zależy wyłącznie od Ciebie. Dam Ci zagadke. Na jej rozwiązanie masz czas do północy... "W sali jest pięć postaci w brązowych płaszczach. Rycerze Jedi i Mroczni Jedi. Rycerze Jedi zawsze mówią prawdę, zaś Mroczni Jedi zawsze kłamią. Na pytanie zadane pięciu postaciom w sali: Ilu jest wśród was Rycerz Jedi? Padło pięć różnych odpowiedzi. Pytanie brzmi: Ilu prawych Rycerzy Jedi znajdowało się w sali?" Postać znikła. Promienie zgasły, a Jedi wróciła do świata żywych. W miejscu, gdzie przed chwilą wisiała togrutantka, spod ziemi wysunął się słup na którym były przyciski oznaczone od jeden do pięć. Shi nie do końca wierząc własnym oczom zapytała:
- Co to właściwie ma być?
- Nie wiem... Jest zagadka. Mamy czas do północy - odparła zdezorientowana Ashoni.
- Jaka zagadka?
- Jest sala. W sali są Jedi i Sithowie. Jest ich razem pięciu. Jedi mówi prawde, a Sith kłamie. Po zadaniu pytania ilu jest Jedi, każdy odpowiada inaczej...
- Czyli tam nie ma Jedi... Bo każdy kłamie.
- Albo jeden z nich mówi prawde...
- Jeżeli jeden z nich mówi prawdę to znaczy, że...
- Że w sali jest tylko jeden Jedi! Shi, jesteś genialna! - wykrzyknęła uradowana Jedi. Po czym podbiegła do kolumny i wcisnęła "jeden". Kolumna się obróciła odsłaniając coś w rodzaju energetycznego lustra, po czym pojawiły się znowu promienie, które odbijając się od słupa z kamienia, trafiły do "czujników" uruchamiając mechanizm. Po chwili ich oczom ukazało się wnętrze starożytnej świątyni. Ashoni odpięła jeden z mieczy, po czym aktywowała go w celu rozjaśnienia mroku. Nagle dziewczyny usłyszały dziwny, mechaniczny głos:
- Nazywam się Gwardzista Pierwszy. Strzegę tego miejsca. Kim jesteś i czego chcesz?
- Nazywam się Ashoni Vaner. Jestem zbrojmistrzem zakonu Jedi. Mój mistrz - Vas'Es Teru mnie przysłał po holokron jego mistrza.
- Vas'Es Teru kazał nam strzec tego miejsca przed niepowołanymi gośćmi. Jeżeli on Cie tu wysłał, jak brzmi hasło?
- Hasło? - zdziwiła się togrutantka.
Nagle dało sie słychać ciche uderzenie metalu o kamienną posadzkę. Gwardzista aktywował pikę świetlną o pomarańczowym ostrzu, po czym zrobiło to samo jego trzech towarzyszy.
- Hasło - odparł spokojnie robotyczny głos.
- Mistrz nic nie wspominał o haśle...
- Zatem autoryzacja nie została Ci przyznana, Ashoni Vaner.
- Shi? - szepnęła togrutantka do towarzyszki.
- Znajdź sobie jakąś kryjówke.
Cztery droidy ze świetlnymi pikami zbliżały się coraz bliżej w stronę Jedi.
- Czemu nic nie może pójść łatwo i zawsze kończę w dupie? - wymruczała do siebie Ashoni. Zrobiła trzy kroki w tył i aktywowała drugą klingę.
- Nie ma śmierci. Jest Moc - uspokoiła się zbrojmistrzyni. Przyjęła pozycję obronną i czekała na atak przeciwnika...
avatar
Gray Jedi MAster
Jedi
Jedi

Liczba postów : 31
Join date : 30/08/2016
Age : 18
Skąd : Gdzieś w odległej galaktyce

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach