Relikt Przeszłości

Go down

Relikt Przeszłości

Pisanie by Eliphas on Pon Sty 09, 2017 10:05 am



Było parno i gorąco, na horyzoncie kłębiły się burzowe chmury
-Pora monsunów
Pomyślał Sallaros schodząc z Witmą po trapie swojego statku. Port prawie niczym nie różnił się od innych na tej planecie. Stare obrzydliwe ladacznice zniechęcały swoimi wdziękami do jedzenia, fakt że amatorów tego rodzaju rozrywek nie brakowało podkreślało to, ze ktos w zaułku właśnie z jednej korzystał. Dokerzy dźwigają ciężkie pakunki starając się zarobić grosze na wieczorny kieliszek chleba, spod góry śmieci wystawały czyjeś silne bose stopy. Banda pijaków ze śpiewem na ustach opuszczała właśnie kantynę wesolo sie zataczajac a typy z gębami nieskalanymi inteligencja i rękami nie doświadczonymi przez prace, szukali łatwego zarobku. Ot zwykły piracki port. Jednak nie opuszczalo ich uczucie ze sa obserwowani.
-Tak… Sindo tu musiał być.
Powiedziała Witma rozgladajac sie po okolicy.
-Nie zostaniemy tu dłużej niż to potrzebne.
Obiecał jej cicho Sallaros.
Ruszyli w głąb portowego miasta szukając śladów droida którego zlecił im szukać człowiek z wizji młodej rycerz Jedi. Gdy przechodzili obok jednego ze stoisk, zaczepił ich drobny, brudny i nieprzyjemny przekupień.
-Ach witam panstwa, widzę żeście państwo z daleka przybyli. Może zechcecie zerknąć na moje towary? Wszystko z uczciwych źródeł, sam legalny import.
Zachwalal swoje towary pokazujac zlom z jakiegos smietnika.
Witma zaśmiała się pod nosem.
-Taa już widzę jak legalnego.
Skwitowala. W tym samym momencie Sallaros poczuł że coś zniknęło z jego kieszeni. Szybko rozejrzał się po okolicy i doskoczył do młodego Cathara będącego najbliżej
-Stój.
Złapał go za rękę.
-To moje
Cathar popatrzył na niego wrednie się zaśmiewając. Siwego aż zatkało, poznał w nim swojego dawnego przyjaciela i ofiarę. Był nieco inny i młodszy jednak bardzo podobny. Witma też w obliczu nieznajomego poznała swego dawnego kompana. Otaczała go nawet podobna aura mocy.
-To niemożliwe… ty nie możesz być nim.
-To ja już wam to oddam i mnie puśćcie dobra?
Zapytał Cathar nie przestając się uśmiechać.
-Jak się nazywasz?
Dopytywała czarno włosa.
-Ja? A na co wam ta informacja? Ale w sumie skoro pytacie to nazywam się Valkorion.
Zaśmiał się po kociemu i dalej wpatrywał się wrednym spojrzeniem w swoich napastników.
Cyborgowi wyraźnie nie spodobała się odpowiedź, Cathar szybko dodał poprawiając się.
-nazywam się Anssaras… po ojcu, ale jeśli jest on wam coś winien to jego szukajcie, ja go nawet nie znam.
Witma z tłumu wyłowiła Skoltusa i zawołała go drąc się jak stare prześcieradło, nie wiadomo też skąd znalazła się przy nich Isminnah i pewna łowczyni nagród pracujaca akurat dla Tarczy. Po krótkiej rozmowie i podjęciu decyzji o zabraniu młodego złodzieja ze soba, Witma dostała kolejnej wizji ukazującej jej położenie droida w poszukiwaniu którego przylecieli na te zapomniana przez prawo planete. Przedzierajac sie przez obszar położony pod portem, wśród śmieci, resztek ciał pomordowanych mieszkańców miasta i odchodów, dotarli do kupy złomu przypominającej droida. Is z zawziętością prawdziwego ekologa zaczęła przeszukiwać gore złomu w poszukiwaniu zarobku.
-Za tę głowę dostane ze 300 kredytów.
Zasmiala sie unosząc bryle starego złomu, która rozsypała jej sie w rekach. Kobieta z resztek głowy droida wygrzebała cos co wygladalo na kartę pamięci, podlaczyla to do swojego datapada i poznała położenie tajemniczego grobowca. Is wraz ze Skolem i łowczynią postanowiła jednak zostać w porcie i obserwować port. Do całej reszty dołączyła mistrzyni Alienis, i w takim składzie wybrali się na poszukiwanie tajemniczego miejsca.
Kilka kilometrów za miastem uczucie że ktoś ich obserwuje nie malało, jednak rzeczone miejsce zdawalo sie byc coraz bliżej. Gdy przyszlo im przekroczyć most, droge zastawiło im 4 żołnierzy, następna czwórka odciął im drogę ucieczki. Ubrani byli w niezbyt zadbane pancerze koloru zabłoconego złomu z dodatkiem pleśni i gowna. Uzbrojenie nie odbiega standardem od pancerzy. Az dziwiło że blastery po strzale same nie eksplodowały wieki temu.
- Nie przejdziecie, powiedzcie nam czego szukacie a może puścimy was wolno.
Powiedział jeden z nieznajomych, najwyraźniej dowodca.
-Szukamy przyjaciela.
Odparła Witma.
-No to go nie znajdziecie.
Zolnierz rzucił granat na środek mostu. Witma niezwlocznie odepchnęła granat moca by eksplodował zdala od jej towarzyszy. Żołnierze widzac ze czarnowłosa Jedi posluguje sie moca szybko klękneli na kolana pochylając głowy.
-Pani… jednak przybyłeś by nas uwolnić. Nawet sobie pani nie wyobrażasz ile czasu na ciebie czekaliśmy.
Rzucił dowódca hołoty.
-Ja? Ale o co chodzi? Ja nie chcę was znikąd uwalniać.
Odparła Witma patrząc na żołnierzy niczym na stado debili.
-Więc jeszcze się nie zbudziłaś o pani… Jednak my zadbamy by bol samotnosci i cierpienie z glodu pomogly ci poznac swoje przeznaczenie.
Witma nie chciała się zgodzić na warunki stawiane przez złomiarzy, jednak po dłuższej rozmowie i pomocy blasterów ze śmietnika, w końcu podeszła do szefa żołnierzy i podała mu dłoń. Drab jednym ruchem ręki rozciął jej dłoń i wskazał kamień z wygrawerowana roza w koronie z cierni. Gdy tylko dotknęła kamienia ten otworzył się i z grobowca wyskoczył człowiek odziany w nadgryziony zębem czasu pancerz z podwójnym mieczem świetlnym. Nawet nie rozglądając się dookoła skoczył w kierunku szefa i oddzielil glowe od reszty jego ciala, nastepnego pchna w oko tak że miecz wylazł mu potylica. Reszta po niecałych 10 sekundach również leżała martwa. Po krótkiej rozmowie ruszyli na statek tarczy gdzie postanowili najpierw wysłać cienie by schwytały Sindo, a potem zająć się nieznanym kultem i jego przywódca.

_________________

Gibon, Koka, sztaby złota, lecim kurwa na bogato
avatar
Eliphas
Zarząd Tarczy
Zarząd Tarczy

Liczba postów : 655
Join date : 06/08/2015
Age : 29
Skąd : WWA

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach