Ree'Shala

Go down

Ree'Shala

Pisanie by Azazel on Czw Lut 02, 2017 9:35 pm


Imię: Ree

Nazwisko: Shala

Pseudonim: Ravelos

Rasa: Twi’lek Ruthiański

Płeć: Mężczyzna

Wiek:  33 lata standardowe

Klasa w grze: Jedi Knight

Rola: DPS

Klasa w RP: Rycerz Jedi, Łowca nagród(przykrywka).

Wzrost: 176 cm

Wygląd: Bardzo rzadki dla rasy Twi’lek niebieski odcień skóry, szmaragdowy kolor oczu, trzy blizny na lewej części twarzy przechodzące przez oko i kończące się na policzku( prawdopodobnie pamiątka po ataku psa Akk), tatuaże na twarzy, wokół oczu i na lekku.

Cechy charakteru: Gadatliwy, ambitny, nie przerywa zaakceptowanego zadania, dowcipny, sprytny, inteligentny mimo że nie często to pokazuje, spostrzegawczy, łatwy do wyprowadzenia z równowagi, drażliwy.

Wyposażenie:
- dwa miecze świetlne z niebieskim kryształem kyber, często schowane w kamizelce
- rzadko używany pistolet blasterowy,  służy głównie jako przykrywka dla mieczy
- dwa granaty: jonowy i termo detonator
- frachtowiec klasy XS wyposażony w 1 podwójne działo laserowe 2 podwójne działka laserowe oraz wyrzutnię torped

Umiejętności:
- Pilotowanie statków: wysoki- od najmniejszych speeder'ów po różnego typu korwety
- Walka mieczem świetlnym - wysoki- stosuje Formę VII w technice Jar'kai
- posługiwanie się mocą - średni - Używa jej głównie podczas walki, może także zakamuflować swoją obecność.
- celność- niski - blaster służy mu głównie jako przykrywka, mocą kieruje lot granatów
- elektronika- wysoki- nauczył się hakować różne systemy i zamki podczas pracy jako łowca nagród.

Historia

Początek (33 lata temu)

Nikt nie wiedział dlaczego i kto przed wejściem do świątyni Jedi na Tython zostawił małe, niepozorne zawiniątko. Zobaczyła je dopiero jedna z padawanek, twi’lekanka Nima Shala . Zaciekawiona znaleziskiem podeszła i zobaczyła przed sobą małe twi’lekańskie niemowlę. Czym prędzej wzięła je ze sobą do świątyni i powiedziała o wszystkim mistrzowi. Ten natomiast po rozmowie z Radą zdecydował się zaopiekować dzieckiem gdyż widziano że ma kontakt z Mocą. Młodej padawance pozwolono wybrać imię dla niemowlaka gdyż nie było przy nim żadnych informacji pozwalających zidentyfikować jego tożsamość. Na imię dała mu Ree, natomiast nazwisko odziedziczył po niej. Od tego dnia młody twi’lek miał być szkolony na Jedi.

Szkolenie (28 lat temu)

Mistrz Odo Tarloo

Ree zaczął się szkolić jak miał 5 lat. Widać było że wyróżnia się na tle innych dzieci z klanu. Mimo tendencji do nie uwagi podczas treningów z mistrzem Odem Tarloo bardzo szybko przyswajał wiedzę i rozumiał ścieżki Mocy. Był także bardzo otwartą osobą, która co chwila nawiązywała nowe znajomości. Jedynym zaniepokojeniem był fakt iż Ree był bardzo przywiązany do Nimy. Padawanka była dla niego jak matka, to ona opiekowała się nim w świątyni gdy był niemowlakiem. Stwierdzono jednak że nie będzie to sprawiało problemów w przyszłości gdyż młody adept doskonale znał i rozumiał Kodeks Jedi. Wraz z następującymi latami Ree co raz więcej wiedział i rada co raz częściej dyskutowała na temat mistrza dla twi’leka.

Padawan (18 lat temu)


Po 10 latach twi’lek został uczniem, w tym czasie już doświadczonego rycerza Jedi, Nimy. Mimo obiekcji części mistrzów w tym samego Odo rada postanowiła zaufać opiekunce Ree. Ich pierwszą wspólną misją było opanowanie sytuacji na Vakkar. Trzeba było rozwiązać spór między ludnością a rządzącymi. Tam też po raz pierwszy padawan był świadkiem śmierci. Tysiące ludzi na Vakkar głodowało lub umierało podczas zamieszek a jeszcze więcej przebywało w więzieniach jako więźniowie polityczni. Zadanie nie było proste. Próby przekonania premiera by zmienił swoje postępowanie nie przyniosły oczekiwanych efektów a wręcz przeciwnie. Represje na mieszkańcach wzrosły do niespotykanego dotąd stopnia. Jedyną możliwością uratowania planety było zbrojne powstanie. Po przekazaniu raportu Radzie, ta kazała Nimie i Ree asystować dowódcy powstania. Zabronione im jednak było brać udział w walce. Dzięki wsparciu strategicznemu Jedi powstańcom udało się przejąć władzę. Ree i jego mistrzyni mieli zostać przez pewien czas i pomagać w odbudowie. Cała ich wyprawa trwała rok. Po powrocie na Tython dostali kolejne zadanie. Tym razem było to sprawdzenie planety Galidraan w sektorze Thanium. Dochodziły bowiem do Rady dziwne wieści sugerujące pojawienie się tam ciemnej strony mocy. Plotki okazały się prawdziwe i po kilkudniowym śledztwie Nimie udało się znaleźć komórkę Imperium Sithów. Ree wraz z mistrzynią szybko rozprawił się z szturmowcami. Jednakże prawdziwy przeciwnik miał dopiero nadejść. Po wysłaniu raportu Radzie, mieli czekać na przybycie innych Jedi. Czekając mieli dziwne uczucie bycia śledzonymi. Gdy dostali informację o rychłym przybyciu wsparcia tajemniczy tropiciel postanowił się ujawnić. Czuć było od niego przytłaczającą potęgę ciemnej strony mocy. Sith ubrany był w czarne szaty i pewnego rodzaju rytualną maskę. Nima kazała swojemu padawanowi schować się za nią i wezwać na pomoc innych Jedi. Jednakże Sith szybkim ruchem odrzucił ją i skierował się w kierunku młodego twi’leka. Ree mimo to zdążył wysłać prośbę o pomoc. Sithowi kończył się czas. Zniszczył komunikator padawana i ruszył by go zaatakować, lecz nagle zatrzymał się zdziwiony:
- A cóż to ja u Ciebie wyczuwam młody padawanie? Czyżby to był strach? - zapytał się szyderczo.
- W..w…w..wcale…n..nie… - odpowiedział Ree. To co czuł było czymś więcej niż tylko strachem. Stanął przed obliczem zła w czystej postaci. Czegoś przed czym przestrzegany był przez całe swoje szkolenie. Jego mistrzyni leżała obok nie przytomna a on sam musi stawić czoło Lordowi Sith. On nie czuł strachu. Czuł przerażenie. Był na straconej pozycji a porażka oznaczała utratę wszystkiego co kochał. Swojej mistrzymi i życia jako Jedi.
- A to co? Czy to przypadkiem nie nienawiść? Ohohoho, dobrze młody padawanie, dobrze. Czerp z tych emocji, niech dadzą Ci siłę! HAHAHAHA!
Ree nie wiedział co robić. Emocje powoli przejmowały nad nim kontrolę. Na szczęście Nima odzyskała przytomność i wróciła do walki z Sithem. Młody twi’lek się uspokoił widząc że z jego mistrzyni jest cała i zdrowa. Otrząśnięty padawan postanowił pomóc swojej opiekunce. Walka trwała długo. W pewnym momencie Nima I Ree wyprowadzili jeden wspólny atak i obezwładnili Sitha. Wyczerpani postanowili poszukać sposobu na skontaktowanie się z resztą. Pewność siebie zgubiła ich. Podczas ich nieuwagi Sith zdołał się uwolnić. Nie minęła chwila nim spostrzegli się że ich wróg uciekł a szkarłatne ostrze wystawało już przez klatkę piersiową mistrzyni Ree. Sith i wyciągnął miecz i ponownie zaatakował bezbronną twi’lekankę. Tym razem odciął jej głowę. Ree nie mógł uwierzyć w to co widział. Z niemym przerażeniem patrzył na zwłoki swojej mistrzyni. W tym samym momencie przybyło wsparcie. Sith natomiast rozpłynął się w powietrzu. Po tym wydarzeniu Ree nie był taki sam......

Rycerz Jedi  (12 lat temu)

Mistrz Kuross Mavat

Po rocznej przerwie na oczyszczenie umysłu Ree powrócił do nauki. Jego nowym mistrzem został Miralianin Kuross Mavat. Niestety on nie był już tym samym uczniem. Stał się cichy, niedostępny. Co raz częściej działał na własną rękę nie słuchając się mistrza. Jednakże został dopuszczony przez Radę do prób na rycerza. Wszystkie przeszedł bezbłędnie. Zdziwiony był cały zakon, gdyż niemożliwym było wykonanie prób bez problemu po tak wstrząsających wydarzeniach. Ree osiągnął to czego oczekiwał przez cały czas szkolenia. Jednakże pasowanie na rycerza go już nie obchodziło.  Twi’lek  stracił wiarę w słuszność zakonu i kodeksu. Jednakże został bo nie miał się dokąd udać. Posłusznie wykonywał zadania wyznaczane przez Radę. Mimo tego jego sposób działania odchodził znacznie od standardów rycerzy. Stąpał co raz bliżej Ciemnej Strony Mocy. Pewnego dnia doszła do niego wiadomość iż ten sam Sith, który zabił jego mistrzynię, atakuje sektor Auril. Tego potrzebował w swoim życiu, jasno określonego celu, którym została zemsta. Teraz liczyło się dla niego wyłącznie odnalezienie Sitha który był odpowiedzialny za najgorsze wspomnienia w jego życiu i zabicie go w jak najpodlejszy sposób.  Podczas swoich poszukiwań nie miał litości dla ludzi z nim powiązanych. Tak powstała plotka o zabójczym twi’leku , która obiegła galaktykę. Ree powoli kończył się czas, im dłużej będzie ścigał Sitha tym głośniej się o nim zrobi i Rada zacznie się nim interesować. W końcu trafił na jego trop. Przeciwnik znajdował się na planecie Murkhana. Ree postanowił więc zaskoczyć go swoją obecnością. Przebrał się za łowcę nagród i wyruszył spotkać się z długo szukanym wrogiem. Zobaczył go chwilę po lądowaniu na planecie. Przechadzał się akurat po rynku. Rycerz podszedł do niego od tyłu i zapytał:
- Przepraszam Panie, czy wiesz może gdzie trafię na lądowisko?
- Ha! Śmiesz zabierać czas Sithowi?! Ale dobrze, skoro jesteś na tyle odważny, łowco nagród, to Cię nie zabiję, może mi się przydasz w przyszłości”-odpowiedział sięgając po holomapę miasta. - Lądowisko powinieneś znaleźć dwie ulice dalej. Powiedz mi jak się nazywasz, zrobię z Ciebie użytek już zara…z... - nie dokończył zdania. Przecięte gardło efektywnie nie pozwalało mu mówić.
- To ja. Ten mały twi’lekański padawan sprzed kilku lat któremu zabiłeś mistrzynię. - Wyszeptał Sithowi do ucha Ree. - Powiedz mi. Jak to jest gdy wiesz że już umierasz? Gdy wszystko co zbudowałeś, nad czym pracowałeś teraz na nic się nie zda bo ty giniesz tu jak ostatnia larwa nikomu niepotrzebna? - Po tych słowach jeszcze trzy razy ciął martwe już ciało Sitha. Wiedział że to co zrobił nie obejdzie się bez uwagi, wiedział że uległ Ciemnej Stronie Mocy, jednak, co go dziwiło, nie czuł się z tego powodu źle. Po powrocie na Tython czekała już na niego straż świątynna. Twi’lek szedł na spotkanie z Radą…..

Zawód??? Łowca Nagród (7 lat temu)

W sali czekali już na niego mistrzowie wraz z Odem Tarloo i Kurossem Mavatem na czele. Ree już wiedział co go czeka.
- Ree’Shala, czy wiesz czemu tu jesteś? - zapytała mistrzyni Satele Shan.
- Tak. - krótko odpowiedział twi’lek nie spuszczając głowy. Nie mógł wypowiedzieć więcej. Czuł na sobie wzrok swoich dawnych mistrzów i całej Rady. Czuć było że są nim zawiedzeni.
- Czy wiesz co uczyniłeś?
- Tak.
- Więc chyba nie muszę Ci tłumaczyć co teraz Cię czeka?
- Nie.
- Przejdźmy więc do sedna. Z powodu złamania Kodeksu, poddania się uczuciom, działaniom niezgodnym z drogą jedi i shańbienia dobrego imienia Zakonu, rycerz Ree Shala zostaje wydalony z Zakonu Jedi. -Te słowa bardziej uderzyły go niż się spodziewał. - A teraz oddaj swój miecz. Jesteś niegodny posiadania go. - Ree posłusznie lecz z wielkim bólem odpiął od swojego paska własnoręcznie wykonany miecz świetlny. Ten, który z mistrzynią tak zaciekle próbował zbudować.
- Czy mógłbym mieć jedną prośbę?-zapytał.
- Jaką?
- Chciałbym pomedytować jeszcze na polach treningowych
- Dobrze. Straż świątynna pójdzie z Tobą.
Ree z eskortą w postaci dwóch strażników wyszedł przed świątynię. Był środek nocy, niebo było bezchmurne, rozgwieżdżone. Twi’lek siadł na jednym z pagórków i zaczął medytować. Po godzinie strażnicy przestali zwracać na niego uwagę. Ree tylko czekał na ten moment. Na pagórku tym schował miecz swojej mistrzyni, który po jej śmierci wziął by mieć po niej chociaż jedną pamiątkę. Po wydobyciu miecza schował go do rękawa. Następnie został odeskortowany na lądowisko. Poleciał na Nar Shaddaa. Tam ukrył się zaczął pracować łowca nagród. By nikt go nie podejrzewał o jego powiązania z  jedi, zaczął nosić ze sobą pistolet blasterowy, mimo że nie umiał strzelać, a miecza używał tylko do eliminacji celów. Co więcej, przybrał pseudonim Ravelos. Od tego momentu legenda o niebieskim łowcy nagród zaczęła powstawać…

Decyzja (6 lat temu)


Minął rok odkąd Ree został wydalony z Zakonu. Dzięki swojej niezawodności szybko zdobył popularność i szacunek zarówno wśród łowców nagród jak i ich zleceniodawców. Dzięki temu że nie zostawiał świadków nikt nie wiedział że korzysta z miecza świetlnego. Mimo to wszyscy byli zdziwieni tym jak szybko wykonywał swoje zlecenia i dostawał zapłaty wyższe niż były przewidziane. Przez pewien czas krążyły również plotki iż wcale nie wykonywał tych zadań tylko układał się z celami i oszukiwał zleceniodawców. Ucichły one szybko po tym gdy głowy 3 agentów jednego z Huttów na Nal Hutta potoczyły się po jego sali audiencyjnej. Po tym wydarzeniu już nikt nie miał wątpliwości co do prawdziwości wykonywanych zadań Ravelosa. Pewnego razu Twi’lek przyjął niby proste zlecenie zabójstwa jednego z wyższych imperialnych urzędników na Bonadan. Plan wydawał się dosyć prosty: udawać jednego z niewolników, dostać się do rezydencji i w najmniej spodziewanym momencie uderzyć. Po przylocie jednak coś nie dawało mu spokoju. Czuł że ktoś go obserwuje. Postanowił jednak nie sprawdzać , postępować według planu i czekać na przebieg wydarzeń. Ochrona rezydencji okazała się bardzo podatna na Moc dzięki czemu Ree nie miał żadnych problemów na dostanie się do niej. Ponieważ był Twi’lekiem nie wydawało się nikomu dziwne że przybył nowy niewolnik. Ree postanowił zaatakować w nocy. Gdy wszyscy poszli spać przekradł się do sypialni urzędnika i ku jego zdziwieniu spotkał tam jeszcze jedną osobę. Miała na sobie maskę zakrywającą całą twarz oraz ciemne szaty. Od razu wyczuła Ciemną Stronę Mocy gnieżdżącą się głęboko w umyśle Ravelosa. Nie dało się zapobiec walce. Ravelos zabił urzędnika jednym strzałem z blastera i chwile później uniknął ostrza miecza świetlnego. Zdał sobie sprawę że przeciwnik jest wymagający jednak za wolny by sparować wszystkie jego ataki. Światło drugiego miecza świetlnego rozjaśniło pokój. Walka trwała długo, walczący długo unikali i parowali swoje ataki. Ravelos jednak znalazł swoją szansę w złym odbiciu jego ataku przez przeciwnika. Przerzucił miecz do drugiej ręki i spróbował ciąć. Ku jego zdziwieniu miecz odbił się. Zamaskowana istota była chroniona przez pewnego rodzaju pole z błyskawic. Siła reakcji pola odrzuciła Twi’leka na ścianę. Następnie dostał butem w twarz, stracił przytomność. Obudził się po piętnastu minutach przywiązany do krzesła. Trup urzędnika dalej leżał w łóżku z dziurą po blasterze między oczyma. Dopiero po chwili zauważył że ciemna postać nie zniknęła. Stała nad nim i nagle przemówiła - Witaj wygnańcu. Co tak się dziwisz? Co sobie myślałeś? Że będziesz mógł sobie spokojnie żyć jako łowca nagród? Nie rozśmieszaj mnie. Czuć od Ciebie Ciemną Stronę na parsek. Przez to od dawna kazano mi Cię śledzić. Nawet nie wiesz jak denerwujące może być podążanie za jakimś ex-jedi któremu nagle zechciało się być łowcą nagród. Mogłem Cię zabić już na początku. Wydajesz się jednak człowiekiem do odratowania. Rada najpierw powinna Nas poprosić o pomoc, a nie wyrzucać tak utalentowanego rycerza bez próby leczenia. Dla twojej wiadomości mamy dwie opcje załatwienia tego problemu. Wrócisz do świątyni, na ścieżkę Jedi, znowu będziesz Rycerzem. - Ree słysząc te słowa ledwo powstrzymywał radość. Znowu będzie mógł kontynuować pracę swojej mistrzyni. Pojawiła się w nim jednak niepewność. Zdążył już się przyzwyczaić się do swojego nowego życia, sposobu zarabiania.-A co jeśli się nie zgodzę na taki obrót wydarzeń? - zapytał. - Co wtedy? Heh, będziesz trupem i z tym już nic nie zrobisz - powiedziała z wyraźnym rozbawieniem postać.
- W takim razie nie mam jakiegoś wielkiego wyboru, prawda? I tak cieszę się że jest opcja powrotu. Wrócę do świątyni i poddam się leczeniu.
- O proszę. Cóż za wspaniale przemyślana, szybka decyzja. Ale w porządku. Pozwól ,że się przedstawię, przecież wymaga tego etykieta. Jestem Świr i proszę nie pytaj mnie czemu mnie tak nazywają. Siedzielibyśmy nad tym zdecydowanie za długo a czasu nam brakuje. Tak więc słodkich snów Ree. - Po tych słowach Świr kopnął go w skroń. Twi’lek znów widział ciemność...

Powrót (6-5 lat temu)

Ree wrócił do świątyni, za pomocą swojej pozycji Świr przekonał Radę by poddali go leczeniu z Ciemnej Strony i by zezwolili na jego ponowne szkolenie. Twi’lek nie pamiętał nic ze spotkania ze Świrem przez co nie mógł wiedzieć że to on za tym wszystkim stoi. Jego leczeniem zajął się jego stary mistrz Mavat. Mimo iż był bardzo negatywnie nastawiony zgodził się pomóc Ree. Po trwającej dwa lata terapii polegającej na głębokiej medytacji i studiowaniu Kodeksu Jedi, Twi’lek był gotowy by znowu stać się rycerzem Jedi. Wtedy też ujawnił mu się Świr zapraszając go do pewnej organizacji która już dawno zauważyła jego unikalną umiejętność którą tak bardzo ukrywał. Wstąpił do Cieni. Niestety łatka wygnańca przyległa do niego na stałe. Wszyscy inni mistrzowie i rycerze zawsze traktowali go gorzej od innych, często był pomijany przy misjach. W końcu Rada by stosunki między Raa a resztą zakonu nie spowodowały pewnego rodzaju niebezpieczeństwa wysłała Twi’leka na odległą planetę Cirus w sektorze Arcanis na Zewnętrznych Rubieżach. Tam pozostał na okres 2 lat. Wrócił po otrzymaniu wiadomości o ataku nieznanego wroga na Republikę i Zakon Jedi. Agresorem okazało się być niejakie Imperium Zakuul. Ree brał udział w przegranej bitwie o Corucsant a także w wielu innych, mniej ważnych potyczkach. Po przegranej wojnie znowu musiał się ukrywać. Zdecydował skorzystać ze swojego wcześniejszego zawodu czyli łowcy nagród. Przez 4 lata bycia w zakonie, galaktyka nie zapomniała o Ravelosie, dlatego Twi’lek mógł bez problemu wykorzystywać swoje dawne kontakty. Pod przykrywką brał za cele głównie bazy, transporty oraz informacje związane z Zakuul. Znów czekało go ciężkie życie łowcy nagród.


Ostatnio zmieniony przez Azazel dnia Sob Mar 25, 2017 12:59 am, w całości zmieniany 3 razy
avatar
Azazel

Liczba postów : 22
Join date : 16/09/2016
Age : 20
Skąd : Sandomierz

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ree'Shala

Pisanie by Shallaya on Czw Lut 02, 2017 11:26 pm

Trochę to trwało, ale cieszę się, że jesteś Smile Moje zdanie znasz, jest super.

_________________
Shallaya | Nehalennya | Rachaella |
Nitariss | Zania
avatar
Shallaya
Strażnik Holocronów
Strażnik Holocronów

Liczba postów : 202
Join date : 03/04/2016
Age : 27
Skąd :

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach