Holocron Padawana cz.2 - Więźień 203

Go down

Holocron Padawana cz.2 - Więźień 203

Pisanie by Norrin'rad on Pią Lut 24, 2017 2:01 am

Erun siedział przy ognisku, gdy mistrzyni opatrywała mu ranę na ramieniu. Przemyła mu ją środkiem przeciwbakteryjnym, zaaplikowała trochę kolto i zaczęła owijać nabdarzami. Erun podekscytowany opowiadał jej jak Lisk zwinął mu miecz, trafiłdo jamy z młodym Nexu i o krysztale który tam znalazł, nie omieszkał także trochę podkoloryzować swojego dzielnego pojedynku ze stworem. Kershan słuchała w ciszy, a gdy skończył opowiadać położyła mu dłoń na czuprynie i uśmiechnęła się lekko. Nie była zła na niego, nie mogła, to Moc poprowadziła go do kryształu, więc tak miało być. Togrutanka opowiedziała mu o spotkaniu bandytów i o uwolnieniu szeregowego Merkone, który siedział nieopodal nich i jadł zupę fasolową z puszki. Erun zaciągnął szatę na opatrunek i dołączył do żołnierza zagadując go o różne rzeczy, był pierwsza osoba jaką spotkał poza akademią i miał do niego milion pytań.
- Jutro udamy się do tutejszego kompleksu Republiki, Erun idź spać, ja muszę porozmawiać z szeregowym. Erun westchnął tylko, i bardzo niechętnie udał się do swojego namiotu, gdy Jershan przysiadła się bliżej żołnierza.
- Jak rozumiem reszta patrolu nie przeżyła?  – zapytała żołdaka. Żołnierz spuścił głowę i zaczął opowiadać:
- to był rutynowy patrol na południe od kompleksu...
- kompleksu, który jest tajnym więzieniem Republiki – dodała Kershan.
- Skąd mistrzyni Jedi... - Nie dała mu dokończyć i odpowiedziała:
- Osobiście wsadziłam tu kilku więźniów, kontynuuj.
- Patrol składający się z czwórki żołnierzy, standardowa procedura, teren ten sam, nic szczególnego, prócz tych bandziorów, którzy pojawili się nagle i wzięli nas z zaskoczenia. Trzech zabili, a mnie postanowili wziąć do niewoli, pewnie dlatego, że byłem szeregowcem. Prowadzili mnie gdzieś, zapewne do swojej kryjówki. Po znalezionych rzeczach, domyślam się, że to zbiegli więźniowie.
- Czyli mieliście ucieczkę? – zapytała.
- Nie mogę zdradzać szczegółów mistrzyni Jedi, tajemnica wojskowa.
- rozumiem, nie będę wnikała, lecz chcę się spotkać z Naczelnikiem Krummem.
- Naczelnikiem? Co może od niego chcieć mistrzyni?
- Nie mogę zdradzać szczegółów, sprawy Jedi – odparła przedrzeźniając słowa żołnierza.
Oboje się lekko uśmiechnęli, a głowa Kershan powędrowała w stronę namiotu padawana. Wyczuła w połowie rozmowy, że ten nie spał, a wścibsko podsłuchiwał. Wstała od ogniska bez słowa, po czym bardzo cicho podeszła do namiotu padawana i rozsunęła momentalnie zamek. Erun aż odskoczył, nie usłyszał ani jednego jej kroku, za to mistrzyni spojrzała na niego karcącym wzrokiem. Erun nie powiedział nic, tylko grzecznie położył się spać
Następnego ranka złożyli cały obóz i udali się w dżunglę. Szeregowy Merkone prowadził dwójkę Jedi. Po około godzinnym marszu, po drodze którego napotkali patrol żołnierzy, dotarli do Strefy Maksymalnej Ochrony. S.M.O to nic innego jak potężny rejon oznaczony jako jedna wielka sieć bunkrów, służąca nieoficjalnie jako wiezienie o zaostrzonym rygorze dla największych złoczyńców w kosmosie. Mistrzyni udała się z szeregowym do głównego budynku, Eruna natomiast odesłała do ambulatorium, aby profesjonalni medycy obejrzeli jego ranę, tak dla pewności.  Chłopa wszedł do bunkru, był wydrążony w skale, cały z metalu. Mijający go żołnierze, pozdrawiali go salutując, nie było to mocne zdziwienie z jego strony, gdyż już jako padawan, był Jedi, a każdemu jedi należy się szacunek, czy to padawanowi czy rycerzowi. Przekroczywszy próg ambulatorium, natychmiast jeden z medyków zainteresował się jego wizytą. Nautaliański lekarz polowy od razu zabrał się do oględzin jego rany, kiedy Erun powiedział mu, że został tu wysłany przez mistrzynię Kershan Darnell. Nautalianin nazywał się Sevioli i o dziwo znał mistrzynię Kershan, z jej poprzednich wizyt na Belsavis. Erun siedział na łóżku gdy medyk odwijał mu opatrunek i ponownie dezynfekował ranę, miał wtedy okazję rozejrzeć się po Sali. Na łóżkach leżeli praktycznie sami żołnierze, z różnymi ranami, w większości postrzały z blasterów albo od pazurów jakiegoś dzikiego zwierza. Trochę go naszczypało, gdy Sevioli nasmarował mu bark i przed ramię jakimś płynem, po czym nałożył swieży opatrunek i zawinął elastycznymi bandażami. Dla pewności kazał mu się chwilę położyć i wrócił do opatrywania innych. Erun położył się na boku, tak jak lubił i po prostu uciął sobie drzemkę. Jakiś czas później obudził go znajomy szeregowiec i powiedział, żeby poszedł za nim, gdyż mistrzyni go wzywa. Erun zeskoczył z łóżka i powędrował za żołdakiem. Szeregowy zaprowadził go do głównego bunkru, gdzie wcześniej udała się mistrzyni, minął strażnicę potem drugą, przeskanowali go przy bramce i wpuścili. Wszędzie widniał na ścianie napis – Blok A.  Po przejściu kilkoma korytarzami, gdzie po drodze mijał samych ciężko opancerzonych żołnierzy dotarł do pokoju, gdzie czekała już na niego Kershan z dwoma mężczyznami. Chłopak wszedł, a szeregowy zamknął za nim drzwi i odszedł.
- Dobrze, że jesteś Erunie, podejdź. To jest Naczelnik Krumm – wskazała na wysokiego mężczyznę w średnim wieku, łysego jak kolano i sztywnego jak struna, o małych świdrujących brązowych oczach. Naczelnik Krumm tylko skinął na chłopaka. A to więzień, którego musimy przesłuchać– wskazała na drugiego mężczyznę, który po bliższym przyjrzeniu się był przykuty do metalowego krzesła solidnymi łańcuchami i posiada obrożę na szyi. Nadzorca po chwili wyszedł zawiadamiając, że w razie czego, przed wejściem stoi dwójka żołnierzy. Została tylko dwójka Jedi i więzień.  Mężczyzna był dużych rozmiarów, miał czarne krótkie wystrzyżone włosy, na twarzy miał czarny tatuaż o dziwnym kształcie, który ciężko było opisać, czerwone oczy i blada cera jak u trupa, Erun nigdy nie widział takiego człowieka. Więzień siedział uśmiechając się do obu Jedi.
- Czym sobie zasłużyłem na ten zaszczyt Jedi? – zapytał grzecznie.
- mamy do ciebie kilka pytań, być może nam odpowiesz na nie – odparła Mistrzyni. Erun stał cichutko jak myszka.
- pytaj więc.
- chce abyś mi coś powiedział na temat technologicznego wirusa, które imperium sekretnie wytwarzało na asteroidzie Nebula-6, oraz o sithu który dowodził tym kompleksem.
Więzień zrobił dziwną minę zakłopotania pomieszanego ze zdziwieniem. Chwilę się zamyślił, po czym odparł:
- Imperium nie pracowało nad czymś takim, a nawet jeśli to mi nic o tym nie wiadomo.
Mistrzyni lekko uniosła brew.
- Doprawdy?  Twoje prawdziwe personalia to Doktor i Lord Sithów Wiliam Tradeus, jeden z czołowych naukowców odpowiedzialnych za projekty cybernetyczne. Podlegałeś bezpośrednio pod Dartha Acharona. Nie uwiężę, że nic nie wiedziałeś.
Więzień zrobił zaskoczoną minę, po czym uśmiechnął się ładnie do togrutanki i chłopaka.
- Jedi odrobili pracę domową – powiedział jakby z zadowoleniem. Nawet, zakładając, że coś wiem, to niby czemu miałbym wam powiedzieć? – zapytał Tradeus.
- mogę umilić ci tutaj pobyt, a nawet zapewnić przeniesienie do bardziej komfortowych warunków – odparła Kershan.
Tradeus spojrzał na Jedi, po czym zamknął oczy na chwilę i powiedział spokojnie – Chcę wolności, jeśli ją otrzymam, powiem Ci co wiem. Mistrzyni spojrzała na Lorda, po czym odpowiedziała:
- Nie mogę dać Ci wolności, to niemożliwe nawet dla Jedi.
- Więc, nic ze mnie nie wyciągniesz – odparł twardo więzień
- przemyśl moją ofertę, powiedz co wiesz a zyskasz.
- Zyskam jedynie trochę lepsze życie w klatce. To żadne życie.
- Jesteś zbrodniarzem Tradeus, i twoje miejsce jest w więzieniu, ale możesz polepszyć swój byt tutaj aż do końca wyroku.
- to twoje podejście jedi, tam gdzie ty widzisz zbrodnie moi bracia widzą chwalebne czyny, nigdy tego nie zrozumiesz. Jeśli naprawdę zależy Ci na tym techno wirusie, daj mi to czego pragnę.
Mistrzyni jedi mocno się zastanowiła. Jedi nie może zastraszać ani tym bardziej uciec się do tortur. Musiała wymyślić coś innego jak skłonić sitha do zdradzenia jej informacji. Erun stał już znudzony trochę i opierał się o ścianę. Nie był w temacie, a mistrzyni nic mu nie mówiła. Świetny początek własna mistrzyni ukrywa przed nim cel misji – pomyślał.
- w takim wypadku mam dla Ciebie inną propozycję powiesz mi wszystko to co chcę wiedzieć,a ja nie przeniosę Cie do celi więźnia 203. Co ty na to?
Sith nagle zdębiał, po czym zmarszczył twarz. - Skąd o nim wiesz? Mistrzyni zrobiła delikatny uśmiech.
- nie zrobisz tego, skoro wiesz kto jest więźniem 203 i co czeka jego współlokatora. Jedi tak nie postępują prawda?
- Jedi...nie, z pewnością nie, ale naczelnik Krumm już może.
Sith zezłościł się i podniusł waląc mocno pięściami w stół.
- Ty podła kanalio, jeśli myślisz, że mnie zastraszysz, to się głęboko mylisz!!! Erun aż podskoczył i zapytał: Kim jest ten więzień 203?
- kiedyś ci opowiem. Teraz Lordzie Tradeus, zastanów się, byle szybko, a ja idę porozmawiać z naczelnikiem na temat twojego przeniesienia.
Mistrzyni wyszła z pomieszczenia mówiąc do Eruna: za chwilę przyjdę i nie rozmawiaj z nim.
W pokoju został tylko on i zdenerwowany Sith, który z sekundy na sekundę świdrował oczami po pokoju i pocił się aż z nerwów, po czym zwrócił swoja uwagę na padawanie.
- Chłopczyku, wiesz kim jest więzień 203? Nie ciekawi Cie? Erun milczał jak nakazała mu mistrzyni.
To ktoś bardzo bardzo potężny i bardzo zły. Nie pozwól jej mnie tam przenieść słyszysz! Nie możesz!
Ten opanowany dotychczas Lord Sith w jednej chwili zamienił się w kłębek nerwów. Jego gwałtowne ruchy powodowały szczęk łańcuchów. Nie pozwól jej słyszysz! On..on on wypacza umysł, to potwór!
Erun próbował zachować zimną krew i nie odezwać się, ale bardzo ciekawiło go kto mógł w jednej chwili przestraszyć takiego kogoś jak on.
Kim jest ten więzień 203? – wreszcie zapytał Erun. Czerwone ślepia Sitha zabłysły jakby na chwile, po czym usiadł na krześle.
- Wiesz kim dziecko byli Mistrzowie Strachu? Zapewne nie masz bladego pojęcia prawda? I dobrze, ale o tym konkretnym Ci powiem. Więzień 203 to... gdy Tradeus chciał dokończyć do Sali weszła mistrzyni Kershan i stanowczo zagłuszyła Sitha.
- to nie istotne dla niego i nie musi o tym wiedzieć! Lordzie Tradeus. Erun proszę Cie wyjdź.
Erun trochę zmieszany że złamał rozkaz mistrzyni, wyszedł.
- Jeszcze raz będziesz próbował płynąć na mojego padawana a trafisz do Niego jeszcze dzisiaj. Lord Calphayus na pewno doceni twoje towarzystwo.
- Ty suko...
- To jak Lordzie Tradeus, powiesz mi co wiesz? Sith westchnął, nie tylko powiem, ale mogę ci również pokazać to czego szukasz.
Jedi zastanowiła się: pokazać? – zapytała.
- tak, wiem gdzie Imperium tworzyło tego wirusa, ale beze mnie nigdy go nie znajdziecie, nawet jak podam wam koordynaty.
- kłamiesz Lordzie.
- jesteś jedi wiesz, czy kłamię czy nie, sama oceń, ale mogę wam pomóc jesli mnie nie przeniesiecie do NIEGO i dostane wygodniejszą cele.
- widzę, że zmądrzałeś Lordzie, zastanowię się czy przystać na twoja ofertę. Mistrzyni wstała i zmierzała do wyjścia, gdy Lord zagadał ją na koniec:
- Mistrz Strachu to ktoś ponad nami, jego szaleństwo jest tak niewyobrażalne, ze każdy trzyma się od jego celi z daleka, a Ci którzy śpią w jego bloku popadają w szaleństwo, a co dopiero śpiący w jego celi. Nie masz pojęcia...
Mistrzyni odwróciła głowę do Lorda i bardzo spokojnym i zimnym głosem odparła: Wiem Tradeusie, wiem, bo walczyłam z nim i go pokonałam razem z innymi jedi, a teraz do zobaczenia. Mistrzyni wyszła zostawiając Sitha w niemałym szoku.
Mistrzyni po uzgodnieniu z naczelnikiem, zgodziła się na warunek Lorda Tradeusa, ale za to z nami poleci małą grupka żołnierzy republiki składająca się z czterech wojaków którzy dopilnują by Tradeus nie uciekł. Wszelkie moje pytania na temat więźnia 203 Kershan zbywała słowami: jesteś jeszcze za młody na to, opowiem ci gdy będziesz na to gotowy, i tym podobne. Tak czy inaczej nasza załoga powiększyła się o Sitha i czwórkę żołdaków, a my opuściliśmy Belsavis udając się dalej na misję w nieznane.
avatar
Norrin'rad
Zarząd Tarczy
Zarząd Tarczy

Liczba postów : 58
Join date : 21/02/2015
Skąd : Republika

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach