Spontan event: O, to świeci!

Go down

Spontan event: O, to świeci!

Pisanie by The'shurr on Czw Mar 16, 2017 10:27 am


Podkład muzyczny:

W niewielkim prowizorycznym warsztacie, zrobionym w ładowni starego, zniszczonego statku Republiki paliło się światło. Na wielkim blacie roboczym, który był równie prowizoryczny jak cały warsztat, leżało mnóstwo klamotów, w tym duża lampa, która oświetlała pomieszczenie. Obok lampy, w plastikowym kubku „dochodziła” błyskawiczna zupka. Z głośnika umieszczonego gdzieś na podłodze dochodziły dźwięki muzyki typu heavy isotope. W powietrzu unosił się dym i kurz oraz panował przyjemny chłód. Przy stole, na starym krześle siedziała drobna kobieta o czerwonych włosach.
Średniego wzrostu zabrak, który wszedł akurat niemal potknął się o stare kable leżące na podłodze, pozostałości po świetnym niegdyś republikańskim krążowniku, z którego rozkradziono wszystko, zostawiając samą skorupę, która teraz służyła nie tylko za warsztat, ale także jedną z kajut przerobiono na całkiem przytulny pokój. Podszedł bliżej stołu i nagle odskoczył. Kobieta odwróciła się bystro, w zębach trzymała papierosa. Zmierzyła go swymi zielonymi oczami i westchnęła.
- Mógłbyś pukać jak wchodzisz – powiedziała, nie wyjmując papierosa z ust.
- Ty… ty palisz? – zdziwił się zabrak. – Tutaj? – spojrzał niepewnie na stół, na którym prócz kabli, zapalników i zegarów leżał także pojemnik z prochem. Otwarty pojemnik.
- Palę tylko, kiedy się czymś denerwuję – odparła, wracając do swojego zajęcia.
- Denerwujesz… - zabrak postanowił trzymać się w bezpiecznej odległości, gdyby iskra z papierosa wpadła niespodziewanie do pudełka z prochem… Cóż, żeby było naprawdę bezpiecznie, powinien uciec ze statku, gdyż miejsce to również służyło czerwonowłosej za skład. – Czym się denerwujesz?
- No… tym, że muszę przesypać proch – wzruszyła ramionami. – Masz dla mnie łupinę?
- Tak, stoi przed wejściem. Umm… mogłabyś zgasić tego papierosa?
- Nie, czemu miałabym to robić?
Zabrak westchnął ciężko. Wiedział, jak trudno się z nią pracuje, chociaż to przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Zaraz skulił się odruchowo, kiedy kobieta niedbale odłożyła tlącego się papierosa na pojemniku z prochem. Zauważyła to i wybuchła głośnym śmiechem.
- Ty głupku – powiedziała, z trudem uspokajając śmiech. – Nie odróżniasz sproszkowanego barwnika od prochu… Bandyta z ciebie jak z banciej pizdy trąbka. Poważnie, dzięki za statek.
- Nie ma sprawy – powiedział zabrak. Nie wiedział, czy był bardziej wkurzony na kobietę za to, że tak zrobiła go w balona, czy był szczęśliwy, gdyż to zrobiła.

*
Według tego, co „Czerwony Brzydal” jej wysłał w instrukcjach, planeta była bardzo dobrze strzeżona przez Zakuul, właśnie ze względu na to tajemnicze coś, które miała zdobyć. Nie bez problemu dostała się na powierzchnie niezauważona, ale koniec końców wszystko przebiegło pomyślnie. Świątynia zrobiła na niej naprawdę ogromne wrażenie. Wielkie, masywne i rzeźbione kolumny skąpane w mroku, duże, stare ławy, jakiś zasuszony szkielet… i niebieski droid, który włączył się kiedy tylko zbliżyła się do ołtarza.
- Jestem Droid Protokolarny WD-40, Opiekun Świątyni Wilka. Jak mogę ci pomóc? – zapytał, mrugając diodkami ustawionymi na głowie.
- Ja tu tylko po ten świecący kwadracik – powiedziała, wskazując na niebieską kostkę leżącą na ołtarzu.
- Z całym szacunkiem, Pielgrzymie, jest to bardzo potężny artefakt i bez zgody Najwyższego Kapłana nie wolno go stąd zabierać – odpowiedział droid, unosząc palec w górę dla lepszego efektu.
- Tak…taaak, a ja zamierzam go wziąć. Wybacz niebieski blaszaku, nie mam czasu na zabawy – powiedziała, rozglądając się niecierpliwie, a potem sięgnęła po kostkę.
Niebieskie dotychczas diodki na głowie droida zaświeciły się na czerwono.
- Aktywacja protokołu defensywnego. Cel wyeliminować intruza.
- Heeej czekaj! – krzyknęła kobieta, ale droid właśnie oddał do niej pierwsze strzały. Szczęściem schowała się za kolumnę.
WD-40 strzelał dalej. Miał tę przewagę, że było mu wszystko jedno czy jest noc czy dzień, a Oxyu nawet z noktowizorem miała pewne problemy. Biegła między kolumnami, sięgnęła do pasa i w biegu przyczepiła jeden z ładunków do kolumny, potem drugi, trzeci… Skoro tak stawiał sprawę… Trzeba było się go pozbyć. Wpadła w jakiś kąt. Słyszała jak się zbliża, jak jego metalowe stopy tupią po gładkiej, wypolerowanej posadzce… Jeszcze chwila…
Eksplozja na ułamek sekundy rozjaśniła wnętrze jaskini. Trzy kolumny runęły na podłogę i Qxyu przez chwilę miała wrażenie, że popełniła błąd, że cała świątynia runie jej na głowę i stanie się jej grobowcem. Tak się na szczęście nie stało. Odetchnęła z ulgą. Jednak jej radość nie trwała długo, gdyż droid jakimś cudem uniknął pułapki i maszerował w jej stronę.
- Dobra, dobra! – krzyknęła. – Poddaje się!
- Mądra decyzja – powiedział droid.
- Nie chcę już tej śmiesznej kostki, właściwie po co mi ona? – wyszła zza kolumny z uniesionymi rękami.
- Dezaktywacja protokołu defe…
Nie zdążył dokończyć. Droid działał wyjątkowo powoli, musiał być stary. Rzuciła w niego granatem elektromagnetycznym i usłyszała, jak powoli jego obwody zaczynają skwierczeć, zaś metalowy strażnik pada na ziemię. Doskoczyła do niego dosłownie wyrywając z niego pamięć. Dla niepoznaki postanowiła umieścić jeden ze swoich zapalników.
- Jeśli ci ruchani w dupska przez uxibeasty Zakuulańce tu przyjdą… eee nie połapią się – uśmiechnęła się, zaciągnęła droida pod ołtarz. Wzięła świecącą kostkę i uśmiechnęła się. Czuła od niej dziwny, przyjemny chłód. Teraz trzeba było uciec. Ale najpierw – pamiątkowy wpis do elektrycznego pamiętniczka.
Wybiegła ze świątyni. Włączyła muzykę w słuchawkach i zabrała się za zaminowanie wejścia. A potem uciekła.

*
Zgubiła swój datapad. Musiał wypaść jej w świątyni. Ale przynajmniej miała tę śmieszną świecącą kostkę. Postanowiła nie oddawać jej brzydalowi.

*
Zdziwiła się, że ktoś nie od brzydala do niej przyszedł. Togrutanka, twilekanka, jakiś młody chudzielec o twarzy prawiczka i zamaskowany niedorobiony człowiek pustyni.  A potem zdziwiła się jeszcze bardziej, gdy nagle ocknęła się w celi na statku. A później to już w ogóle, miała wrażenie, że jedna z tych kolumn, które wysadziła w świątyni upadła jej na głowę. Okazało się bowiem, że postacie, które przyszły do niej po niebieskie świecidełko nie były bandytami ani wysłannikami Zakuul, ani brzydala…

TARCZA? SALLAROS?! MAMUSIU, czy ty to widzisz?!
avatar
The'shurr
Zarząd Tarczy
Zarząd Tarczy

Liczba postów : 364
Join date : 01/02/2016
Skąd : Łódź/Gdańsk

Zobacz profil autora http://wareczka.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach